W czytniku odkopałem wykład prof. Michaela Wescha - amerykańskiego antropologa internetu. W wystąpieniu zatytułowanymThe Machine is (Changing) Us: YouTube and the Politics of Authenticity zajął się postmanowskim "zabawić się na śmierć", zastanawiając nad kulturą egoizmu i komunikacją przez "YouTube".
Wykład warto obejrzeć. Skłania do refleksji nie tylko nad sieciową samotnością. Nagrywając materiał do publikacji na YouTube mówimy przecież do kamery, nie drugiego człowieka i jak pokazuje Wesch, wynikają z tego nowe problemy i autorefleksja samych nadawców komunikatów wideo. Po obejrzeniu wystąpienia zwróciłem również uwagę na konieczność nieustannego opisywania sieciowej rzeczywistości społecznej, po to, by móc konstruować edukacyjne strategie, które jednak, w miarę rozważań, traktuję jako coraz mniej możliwe nie tylko do realizacji, ale i skonstruowania w typowy sposób, czyli do osiągania szczegółowych celów prowadzących do celu głównego. Hipermedialna rzeczywistość i specyfika internetowych mediów skłaniają do odejścia od linearnego, nastawionego na realizację konkretnych zadań, procesu.
Jestem uczestnikiem sieciowej komunikacji, a nieustannie zadziwia mnie zmiana komunikacyjnych nawyków i publicznie zaprezentowana autorefleksja wielu internautów, co można zobaczyć w wykładzie Wescha, kiedy rozpoczynają przygodę z "mówieniem do siebie", publikując wypowiedzi na YouTube. Co mnie ucieszyło, po mocno wątpiącym wniosku o wielowątkowości, hipermedialności i ulotności edukacyjnych działań, to emancypacyjny potencjał YouTube.
Często widywałem przykłady remiksowych działań wideo, domorosłych producentów, którzy wykorzystują różnorodne utwory, by stworzyć nową wartość. Tym razem widziałem inicjatorów, czasami naiwnych, ale społecznie istotnych i refleksyjnych działań, które polegały głównie na prostym kopiowaniu. Powtórzenie, które w YouTube zdarza się często, nie musi oznaczać głupawego kopiowania kiepskiego pomysłu na układ taneczny, może być interesującą komunikacją setek lub tysięcy ludzi, którzy w ten sposób niosą w świat pomysł na zmianę rzeczywistości. Zarówno dokumentując działania, jak i publikując je w sieci. A to może być wykorzystane w trakcie animowania krytycznych działań edukacyjnych, prowadzonych w internetowej przestrzeni. Nie jest to łatwe, trudno ocenić efekty (a do dokładnego ich mierzenia przyzwyczaja nas od wielu lat "utestowienie" edukacji szkolnej). Ale kto wie, może to jest droga przyszłości? W dodatku, nic w tym nowego, przechodzenie do świata hipermedialnej komunikacji skłania do powrotu do starych pomysłów...
I wróciłem do punktu wyjścia - jak ma się formalna edukacja w polskiej szkole do pozaformalnych działań edukacyjnych w przestrzeni internetu?
Wykład warto obejrzeć. Skłania do refleksji nie tylko nad sieciową samotnością. Nagrywając materiał do publikacji na YouTube mówimy przecież do kamery, nie drugiego człowieka i jak pokazuje Wesch, wynikają z tego nowe problemy i autorefleksja samych nadawców komunikatów wideo. Po obejrzeniu wystąpienia zwróciłem również uwagę na konieczność nieustannego opisywania sieciowej rzeczywistości społecznej, po to, by móc konstruować edukacyjne strategie, które jednak, w miarę rozważań, traktuję jako coraz mniej możliwe nie tylko do realizacji, ale i skonstruowania w typowy sposób, czyli do osiągania szczegółowych celów prowadzących do celu głównego. Hipermedialna rzeczywistość i specyfika internetowych mediów skłaniają do odejścia od linearnego, nastawionego na realizację konkretnych zadań, procesu.
Jestem uczestnikiem sieciowej komunikacji, a nieustannie zadziwia mnie zmiana komunikacyjnych nawyków i publicznie zaprezentowana autorefleksja wielu internautów, co można zobaczyć w wykładzie Wescha, kiedy rozpoczynają przygodę z "mówieniem do siebie", publikując wypowiedzi na YouTube. Co mnie ucieszyło, po mocno wątpiącym wniosku o wielowątkowości, hipermedialności i ulotności edukacyjnych działań, to emancypacyjny potencjał YouTube.
Często widywałem przykłady remiksowych działań wideo, domorosłych producentów, którzy wykorzystują różnorodne utwory, by stworzyć nową wartość. Tym razem widziałem inicjatorów, czasami naiwnych, ale społecznie istotnych i refleksyjnych działań, które polegały głównie na prostym kopiowaniu. Powtórzenie, które w YouTube zdarza się często, nie musi oznaczać głupawego kopiowania kiepskiego pomysłu na układ taneczny, może być interesującą komunikacją setek lub tysięcy ludzi, którzy w ten sposób niosą w świat pomysł na zmianę rzeczywistości. Zarówno dokumentując działania, jak i publikując je w sieci. A to może być wykorzystane w trakcie animowania krytycznych działań edukacyjnych, prowadzonych w internetowej przestrzeni. Nie jest to łatwe, trudno ocenić efekty (a do dokładnego ich mierzenia przyzwyczaja nas od wielu lat "utestowienie" edukacji szkolnej). Ale kto wie, może to jest droga przyszłości? W dodatku, nic w tym nowego, przechodzenie do świata hipermedialnej komunikacji skłania do powrotu do starych pomysłów...
I wróciłem do punktu wyjścia - jak ma się formalna edukacja w polskiej szkole do pozaformalnych działań edukacyjnych w przestrzeni internetu?
autor: gds
zdjęcie: thms.nl/ flickr cc-by
Tekst jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.





0 komentarze:
Prześlij komentarz