Blogowanie, wielki boom demokratyzacji sieci, obywatelskie dziennikarstwo, quasi- pamiętnikarstwo i narzędzie do poznawania osób o podobnych poglądach oraz prowadzenia politycznego sporu. Czy odchodzi w zapomnienie? Czy można mówić jeszcze o blogach?
Kilka lat temu, kiedy przygotowywałem się do wystąpienia na konferencji, gdzie wyjaśniałem że blogi można traktować jako wspaniałe, oddolne, subiektywne i przefiltrowane wejście do świata WWW, często napotykałem na teksty, gdzie jako jedną z cech blogowania wymieniano osobistość przekazu, personalny, subiektywny styl. Dzisiaj można raczej mówić o narzędziu niż o formie, ludzie coraz częściej określają blogi mianem serwisów informacyjnych, czy technicznie- systemów do publikacji treści. Blogowaniem zajęły się sztaby wizerunkowe polityków, niektóre "blogi" to publikujące kilkadziesiąt wpisów dziennie duże redakcje.
Na pytanie zawarte w tytule nie odpowiem. Inspiracją do wrzucenia kilku nieskładnych refleksji o blogowaniu jest dla mnie artykuł w "Wired". Zajrzyjcie. Podobno blogowanie jest już passe, korzysta się teraz z twittera, albo zakłada listę mailingową i wysyła teksty tylko zainteresowanym. Ewentualnie zostawia się bloga do pisania dłuższych tekstów (o spowolnieniu na blogach pisał jakiś czas temu Michał Pręgowski), pozostałe media wrzucając na flickr, spędzając czas na facebooku.
Może pytanie postawione jest źle, a może po prostu rzuciłem temat, który przyciągnie kilku czytelników więcej. Podobne pytania są raczej pytaniami kiepskimi. Nie do końca wiadomo czym jest blog, a promowanie trendów- blogowanie to staroć, lepiej korzystać z tego lub owego- to podobna beznadzieja.
W każdym razie niektórzy, jak autorzy artykułu, sugerują, że wspaniały czas prawdziwie amatorskiego i zaangażowanego blogowania chyba się kończy. Blogi roztapiają się w innych serwisach informacyjnych i jak pisałem kiedyś, stają się w pewnym sensie symbolem publikowania w sieci, blogowanie to raczej nazwa publikowania informacji.
Kto wie, może paradoksalnie coraz częściej będziemy wracać do korzeni i blogowaniem określać publikowanie tekstów. Subiektywnych, pisanych nie przez profesjonalnych dziennikarzy, ale przez pasjonatów i obywateli. Bo skoro pozostałe media można wrzucać do różnorodnych serwisów, w blogach pojawia się coraz więcej miejsca na stary dobry tekst. Czy może, jak powiedział mi kiedyś prof. Godzic, kiedy zapytałem, czy podczas wystąpienia skorzysta z multimedialnego rzutnika, "słowo, aż słowo". Tyle że nawet dobre słowo, nie zlikwiduje masy internetowych trolli i ni wybije nas już na pierwsze miejsca w rankingach wyszukiwarek. Zatem spokojnie (uff) wracamy do sieciowej, ale jednak lokalnej działalności.
Kilka lat temu, kiedy przygotowywałem się do wystąpienia na konferencji, gdzie wyjaśniałem że blogi można traktować jako wspaniałe, oddolne, subiektywne i przefiltrowane wejście do świata WWW, często napotykałem na teksty, gdzie jako jedną z cech blogowania wymieniano osobistość przekazu, personalny, subiektywny styl. Dzisiaj można raczej mówić o narzędziu niż o formie, ludzie coraz częściej określają blogi mianem serwisów informacyjnych, czy technicznie- systemów do publikacji treści. Blogowaniem zajęły się sztaby wizerunkowe polityków, niektóre "blogi" to publikujące kilkadziesiąt wpisów dziennie duże redakcje.
Na pytanie zawarte w tytule nie odpowiem. Inspiracją do wrzucenia kilku nieskładnych refleksji o blogowaniu jest dla mnie artykuł w "Wired". Zajrzyjcie. Podobno blogowanie jest już passe, korzysta się teraz z twittera, albo zakłada listę mailingową i wysyła teksty tylko zainteresowanym. Ewentualnie zostawia się bloga do pisania dłuższych tekstów (o spowolnieniu na blogach pisał jakiś czas temu Michał Pręgowski), pozostałe media wrzucając na flickr, spędzając czas na facebooku.
Może pytanie postawione jest źle, a może po prostu rzuciłem temat, który przyciągnie kilku czytelników więcej. Podobne pytania są raczej pytaniami kiepskimi. Nie do końca wiadomo czym jest blog, a promowanie trendów- blogowanie to staroć, lepiej korzystać z tego lub owego- to podobna beznadzieja.
W każdym razie niektórzy, jak autorzy artykułu, sugerują, że wspaniały czas prawdziwie amatorskiego i zaangażowanego blogowania chyba się kończy. Blogi roztapiają się w innych serwisach informacyjnych i jak pisałem kiedyś, stają się w pewnym sensie symbolem publikowania w sieci, blogowanie to raczej nazwa publikowania informacji.
Kto wie, może paradoksalnie coraz częściej będziemy wracać do korzeni i blogowaniem określać publikowanie tekstów. Subiektywnych, pisanych nie przez profesjonalnych dziennikarzy, ale przez pasjonatów i obywateli. Bo skoro pozostałe media można wrzucać do różnorodnych serwisów, w blogach pojawia się coraz więcej miejsca na stary dobry tekst. Czy może, jak powiedział mi kiedyś prof. Godzic, kiedy zapytałem, czy podczas wystąpienia skorzysta z multimedialnego rzutnika, "słowo, aż słowo". Tyle że nawet dobre słowo, nie zlikwiduje masy internetowych trolli i ni wybije nas już na pierwsze miejsca w rankingach wyszukiwarek. Zatem spokojnie (uff) wracamy do sieciowej, ale jednak lokalnej działalności.

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.





0 komentarze:
Prześlij komentarz