Ze zdziwieniem rejestruję zainteresowanie twórczością Wilhelma Sasnala.
Dowiaduję się o Jego wyjątkowości w plotkarskim programie jednej z telewizji komercyjnych. Młoda kobieta, nazywająca siebie "artystką śpiewającą", informuje telewidzów, że sztuka Sasnala jest jej po prostu bliska i, że zakochana była w niej od dawna.
Serialowy aktor, gotujący szparagi w sosie francuskim (na żywo-telewizja śniadaniowa), przekonuje, że Sasnal to najwybitniejszy polski artysta-wkłada nóż do słoika z musztardą i nie jest w stanie przypomnieć sobie, co to Flash Art.
Z nadzieją czekam więc na publikację przewodnika Krytyki Politycznej ( Sasnal. Przewodnik Krytyki Politycznej, premiera 15 grudnia 2007 roku). Choć i w tym przypadku nie sposób nie doszukiwać się koniunkturalnej fascynacji twórczością "młodego" artysty (łatwiej byłoby przyjąć opracowanie, gdyby nie sasnalowski szum medialny, tym bardziej, że artysta współpracował z KP).
Dobre i to. Być może łatwiej będzie zrozumieć Sasnala.Dowiaduję się o Jego wyjątkowości w plotkarskim programie jednej z telewizji komercyjnych. Młoda kobieta, nazywająca siebie "artystką śpiewającą", informuje telewidzów, że sztuka Sasnala jest jej po prostu bliska i, że zakochana była w niej od dawna.
Serialowy aktor, gotujący szparagi w sosie francuskim (na żywo-telewizja śniadaniowa), przekonuje, że Sasnal to najwybitniejszy polski artysta-wkłada nóż do słoika z musztardą i nie jest w stanie przypomnieć sobie, co to Flash Art.
Z nadzieją czekam więc na publikację przewodnika Krytyki Politycznej ( Sasnal. Przewodnik Krytyki Politycznej, premiera 15 grudnia 2007 roku). Choć i w tym przypadku nie sposób nie doszukiwać się koniunkturalnej fascynacji twórczością "młodego" artysty (łatwiej byłoby przyjąć opracowanie, gdyby nie sasnalowski szum medialny, tym bardziej, że artysta współpracował z KP).
Osobiście (jakie to ma znaczenie) nie odmawiam Sasnalowi talentu i wyjątkowości-chciałbym jednak, żeby zostało po nim nieco więcej niż ranking artystów we Flash Art i posasnalowska publikacja (boję się kiedy z 35-letnim facetem przeprowadza się wywiad typu "jak rozpoznajesz swoją sztukę?" - Sierakowski wyraźnie traci "ząb"). A do tego alergicznie działa na mnie interpretacja "dzieł" Wilhelma Sasnala przez Slavoja Zizka-intelektualny modniś jak zwykle bredzi (tego po prostu nie daje się czytać).

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.






5 komentarze:
Do zawartości merytorycznej odniosę się później. Ha! Przyznaję, że nie wiem, kto to Sasnal i być może kompromituję się tu na całej linii. A może i do takich wniosków dochodzę ostatnio, w dzisiejszym świecie nadmiaru informacyjnego, trzeba świadomie wybierać, na czym skupić uwagę, bo inaczej siedmiu żyć nam nie starczy, żeby ogarnąć to, co być może jest interesujące.
A mój komentarz miał dotyczyć licencji creative commons. Nie wiem, czy chciałeś Damianie opublikować wpis na licencji CC. Wiem natomiast, że w szablonie wpisu na bloggerze w panelu sterowania p54 umieściłem kod licencji. Sądziłem jednak, że będzie dotyczyć tylko moich wpisów, bo zrobiłem to ze swojego konta bloggera. Zatem jeśli dotyczy to automatycznie wszystkich wpisów, przepraszam.
Grzesiek, nie ma problemu-idealnie, nigdy nie miałem czasu dodać kodu licencji CC.
Co do Sasnala, jestem przekonany, że "znawcy" jego sztuki znają W.S. jedynie z rysuneczków w Przekroju. Oby.
Ja też nie mam pojęcia kto to Sasnal.;) Damianie - jeśli można przybliżyć trochę sylwetkę tego artysty - skądinąd "wybitnego" sądząc po Twoim poście.;)
Sęk w tym, że niezależnie kim W. Sasnal i jego sztuka by nie były, to i tak, z racji rynkowego zainteresowanie (na wtórnym obiegu jego obrazy osiągają spore ceny), artysta stał się słowem-emblematem wykorzystywanym nagminnie przez aspirującą do wyjątkowości societę.
W dobrym tonie jest mówienie o Sasnalu. Ale przecież to nie jego wina, ani celowy zabieg z jego strony.
Po prostu został upupiony, tudzież, dorabia mu się gębę... Taka cena popularności, o którą pewnie nie zabiegał. Coż, pada ofiarą oczywistego mechanizmu (trzymam za niego kciuku, żeby się nie dał) - rynek go wykorzysta, przetrawi i wypluje. Oby W. Sasnal w porę się zorientował, o co w tym wszystkim chodzi. Choć, broń boże, nie chcę wchodzić w rolę mądralińskiego.
Myślę sobie o strategii życiowej, jaką obrał Różewicz, albo Lupa.
Nie dać obrobić przez media. Tak dzieje się np. z Klatą. Szkoda.
nie widze w jego obrazach niczego nadzwyczajnego. myslalam, ze moze dostrzege to cos wybierajac sie na jego wystawe... ale nic. zupelnie. moda na 'produkt Sasnal'? chyba tak.
Prześlij komentarz