Mija tydzień od warsztatów "Kultura nowa, kultura otwarta". Warsztatów, podczas których spotkało się kilkanaście osób zainteresowanych przemianami współczesnej kultury, określanymi przez propagatorów jako kultura 2.0 W jednym miejscu zebrali się medioznawcy, socjologowie, dziennikarze obywatelscy, pedagodzy, historycy, prawnicy, kuratorzy sztuki i studenci. Czy termin kultura 2.0 jest słuszny, nad tym warto się zastanawiać, ale zrobię to przy innej okazji. Na pewno jest to hasło nośne i brzmi rewolucyjnie, oczywiście jeśli ktoś świadom jest przemian. Pokolenie moich rodziców mogłoby mieć z odszyfrowaniem terminu drobny problem.

Dwudniowe spotkanie osób zainteresowanych refleksją, ale i praktyką w zakresie k20 (może to będzie obrazoburcze, ale do niedawna określano moje pokolenie jako JP2, później jako b16 więc mam prawo lubować się w skrótach) uważam za udane. Poruszyliśmy nie tylko problem obszerności terminu kultura 2.0, zwróciliśmy uwagę na narzędzia, ale i na idee, które w parze pozwalają na zmianę świata. W większości skupiliśmy się na nowych możliwościach, m.in. produkcji treści, aktywnego odbioru, kultury uczestnictwa, ale pojawiały się również głosy krytykujące infoanarchistyczne zapędy, a także silne głosy wskazujące na ciemną stronę kultury 2.0 (przemysł porno również korzysta z tagów i technologii zbliżonych do youtube, przykładem może być choćby "polecany" niegdyś w serwisie miasik.net "wortal" pornotube - linkuję dla przykładu, zdecydowanie odradzam wejście).
Nie sposób zreferować wszystkiego, co działo się podczas spotkania. Świetnym pomysłem było skłonienie uczestników do przedstawienia prezentacji na dowolny temat z zakresu k20. Każda była inspirująca i wywoływała żywe dyskusje, które zabierały dużo czasu i przekształciły nieco program spotkania. Ale luźna rama warsztatów była raczej ich zaletą niż wadą. Inspirująca była także praca w grupach, tworzenie schematów k20 i dyskusja. Żaden z przedstawionych modeli kultury 2.0 nie ogarnął całości zjawiska i chyba pozostali uczestnicy się ze mną zgodzą, że modele można tworzyć na wiele sposobów, akcentując konkretne zagadnienie, albo pokusić się o jeden model, który musiałby być przestrzenny i złożony, w dodatku za tydzień mógłby okazać się nieaktualny.

Jedyne czego mi zabrakło, co prawdopodobnie wynika z przedmiotu dyskusji, to próba sprecyzowania k20, znalezienia jej podstaw, np. w konkretnych ideologiach (np. filozofia GNU, kultura komunitariańska, wizje hipertekstu- Busha, Nelsona, Bernersa Lee itd.), dyskusja o wolnej kulturze, która moim zdaniem jest podstawą dla k20, a także zwrócenia uwagi na silną rolę biznesu w rozwijaniu k20. Wynika to częściowo ze specyfiki przemian (rewolucja wolnego oprogramowania również ściśle łączy się z biznesem), ale jest również zagrożeniem dla wolności k20, jeśli głównym celem będzie zysk. Radykalnie, na przykładzie wspomnianego wyżej przemysłu porno, próbowała sygnalizować to Oliwia Piotrowska.
W tej chwili żałuję, że nie robiłem na bieżąco notatek podczas spotkania. Tylko czy wówczas znalazłbym czas na dyskusję? Niecierpliwie czekam na materiał wideo ze spotkania, chętnie raz jeszcze przesłucham wypowiedzi uczestników na temat kultury 2.0 i obejrzę fragmenty prezentacji. Pomysł dokumentowania spotkań jest pierwszorzędny, nie wyobrażam sobie spotkań na temat k20, które nie są dostępne szerszej publiczności. A tak się chyba stało w przypadku konferencji k20 w Warszawie i Wrocławiu, chyba że przegapiłem linki do materiałów.
Najwspanialsze jest dla mnie jednak, że mogłem debatować w gronie ludzi myślących podobnie, ale z różnorodnych perspektyw i że po warsztatach próbujemy tworzyć coś w rodzaju środowiska k20. Czekam na kolejne spotkanie. Pracownia54 już delikatnie myśli o spotkaniu na temat edukacji 2.0, nie ukrywam, że ten wątek był dla mnie jednym z najważniejszych, ale "na kwiaty przyjdzie jeszcze czas" ;)

ps do Alka Tarkowskiego (wiem, to nie list) Przy poprawianiu prasowanki na koszulkę, zamieniłeś prawdopodobnie hasło "CCCP- creative commons copyleft people" na "creative commons copyright people", co mocno zmienia sens, a jednocześnie dalej skłania mnie do wniosku, że CC jest tylko nakładką na obecną sytuację i równolegle do rozwijania nakładki trzeba rozwijać alternatywne pomysły na prawo autorskie. Ale to taka mała dygresja...
więcej zdjęć

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.





3 komentarze:
copyleft przerobione na copyright, to rzeczywiście szatańska pomyłka freudowska. krytykom CC młyn na wodę - że to jednak wspieranie, a nie krytyka systemu. pozostaje tylko wziąć w rękę flamaster i przerobić!
Następną prasowankę z tym samym tematem, jeśli zrobię, zrobię dobrze :)
Pozdrawiam
A temat wpisu oczywiście z przymrużeniem oka, bo nie o plastelinę i prasowanki chodziło ;)
Co do zapisu wcześniejszych imprez - są pliki mp3 z wystąpień zagranicznych gości w Warszawie. Wiem, że to niewiele, ale zawsze coś: http://kultura20.pl/kultura/pl/show/51/index.html
A co do ideologii: myślę, że może i lepiej że pominęliśmy ten temat, bo np. ja osobiście nie chciałbym, żeby k2.0/wolna kultura/cokolwiek(to tylko nazwy) było kojarzone np. z określonymi poglądami politycznymi. oczywiście, to wszystko ma w dużej mierze lewicowe korzenie(o tym miała być moja prezentaacja), ale w Polsce wciąż wielu ludziom źle się to kojarzy, ponadto np. w dyskusji o alternatywnych modelach praw autorskich często pojawia się zarzut o "komunizm", a przecież to także model biznesowy, który z ideami sprawiedliwości społecznej nie musi (choć może) mieć wiele wspólnego.
pozdrowienia
Prześlij komentarz